Nie, nie ja się nigdzie nie wybieram. Może kiedyś jeszcze jakiś kursik...Nie tęsknię zbytnio za szkołą, chociaż brakuje mi trochę poczucia beztroski, które docenia się dopiero, gdy się je utraci...
Pastereczka
Ostatnio czas znowu jakoś się skurczył, nie nadążam ze wszystkim, co chciałabym zrobić, a już w szczególności z lalkowaniem i publikowaniem na blogu. Dobrze, że chociaż dziś udało mi się wygospodarować chwilę.
Wyjazd służbowy to taki rodzaj imprezy, co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo lubię spędzać czas z moim zespołem, a z drugiej ta korporacyjna otoczka trochę mnie frustruje. No i oczywiście czas przeznaczony na konferencję można by spożytkować na coś bardziej lalkowego, ot choćby oswajanie się z maszyną do szycia.
Mimo że wczorajszy wieczór skończył się baaaardzo późno - zmusiłam się do wczesnej pobudki, bo miejsce w którym odbywała się konferencja jest bardzo malownicze i bardzo w klimacie Agatki gubiącej owieczkę.
Urodziny
Właściwie 4 września właśnie się kończy, więc post zapewne opublikuję po niewczasie, ale co tam. Póki co dziś jest jeszcze dziś. Podobno wszechświat dąży do równowagi, dlatego wydaje mi się że trafność tegorocznych prezentów urodzinowych przełożyła się na beznadziejność dnia dzisiejszego.
O trzeciej nad ranem zbudził mnie brzdęk tłuczonego szkła - pies wskakując na łóżko zahaczył łapą o lampę fotograficzną i żarówka 500W poszła w drobny mak. Na szczęście zwierzakowi nic się nie stało, skończyło się na strachu i półgodzinnym sprzątaniu resztek żarówki, która rozprysła się na milion kawałków.
Wstałam niewyspana, a do tego wszystko szło nie tak jak trzeba - od przepieczonych ziemniaków na obiad, poprzez ohydne lody tiramisu zamiast śmietankowych z wiśniami, na zaginięciu ładowarki do akumulatorków kończąc.
Za to prezenty są dwa, i to bardzo trafione. Po pierwsze od rodziców dostałam wymarzoną maszynę do szycia. Co prawda, dojedzie do mnie dopiero w przyszłym tygodniu, ale nic to. Po drugie odzyskałam lalkę z dzieciństwa - Pamelę Love. Niestety nie jest to dokładnie ten model, który miałam, ale wydaje mi się, że pochodzi z tej samej serii - Pamela Love Paris. Nie jestem do końca pewna, gdyż Pamelka przybyła do mnie z kilkoma kompletami ubrań i obuwia, więc nie mam 100% pewności.
Lalkę odkupiłam od dollsforumowiczki Ady Otto z bloga Moja Lutka. Bardzo Ci kochana dziękuję :*. Widok tej drobniutkiej lalkowej buźki sprawił mi mnóstwo radości.
Akcesoria Barbie 2015 - Zestaw do pieczenia babeczek
Mam do opisania jeszcze jedną monsterkę, ale jakoś mnie nie ciągnie do tego. Natomiast wczoraj piekłam babeczki i uznałam, że czas najwyższy czas pokazać kolejny zestaw Baśkowych akcesoriów.
Zestaw do pieczenia babeczek składa się z miski, miksera, blaszki do muffinek, ozdobnych łyżeczek i gwiazdy wieczoru - czyli babeczki. Tak jak w poprzednim zestawie (Make up) elementy stojące (blacha miska i babeczka wyposażone zostały w wypustki działające na podobnej zasadzie jak klocki lego. Ich celem jest umocowanie przedmiotów w tegorocznym modelu domku. Niestety ponownie powoduje to niestabilność - zwłaszcza w przypadku miski, która nie jest w stanie utrzymać pozycji pionowej, kiedy jest w niej mikser. Ale można temu zaradzić. Wystarczy wyciąć kółko wielkości dna miski z filcu, a następnie w środku wyciąć jeszcze otwór na bolec. Jeśli filc będzie odpowiedniej grubości - stabilność miski ustawionej na takiej podstawce będzie dużo lepsza.
Jak dwie krople wody
Na dworze skwar uniemożliwiający normalne funkcjonowanie, wszyscy pewnie to odczuliście. Noce nie dają wytchnienia, bo wtedy mury oddają do wewnątrz całe ciepło nagromadzone w ciągu dnia. Dopiero nad ranem robi się znośnie. Dlatego pomyślałam, że zdjęcia zrobione wczesną wiosną podczas spotkania z Rudym Królikiem będą jak znalazł - przypominają rześką wiosenną pogodę.
W sesji, która odbyła się w Elbląskiej Dolince wzięły udział Cool Colors Barbie i Skipper.
Monster High Kocham Buty Cleo de Nile
Kiedyś czytałam bardzo dużo książek. Łykałam je po prostu tonami. Odkąd zaczęłam zbierać lalki książki poszły nieco w odstawkę. Ale okresowo wracają na tapetę. Tak było dwa tygodnie temu kiedy dotarła paczka z Arosa. Kupujemy tam książki z koleżankami z pracy, zwłaszcza kiedy mają swoje okresowe promocje. Teraz zamówiłam cztery pierwsze tomy cyklu o Fjällbace Camilli Läckberg i pierwszy tom cyklu o Mickeyu Bolitarze Harlana Cobena. Wczoraj rano zaczęłam czytać a wieczorem skończyłam ostatnią z tych książek. A byłam w pracy i tam bynajmniej nie czytałam więc tempo miałam ekspresowe. Powoli mogę zacząć wracać do lalkowej rzeczywistości. Idąc za ciosem przedstawię kolejną z monsterek, które do mnie trafiły w ostatnim czasie - Monster High Kocham Buty Cleo de Nile (Monster High I ❤ Shoes Cleo de Nile)
Monster High: Wilczy czteropak
Wilczy czteropak, aż prosi o podmiankę na czterołap...:) Choć dosłowne tłumaczenie raczej skłania się ku określeniu "Kłopotliwa Paczka" (ang. Pack of Trouble Set). Zestaw ten śnił mi się po nocach przez ponad pół roku. Pierwszy raz na żywo widziałam go przed Bożym Narodzeniem. Przez splot różnych okoliczności trafił do mnie dopiero w zeszły piątek. Niestety trochę zawiódł moje oczekiwania, choć na szczęście żadna z lalek nie ma krzywych oczu, ani koślawych ubranek, ale i tak nie obyło się bez wad, ale szczegóły poznacie w dalszej części posta.
Przed wami the Pack of Trouble czyli Clawd, Clawdeen, Howleen i Clawdia:
Wiktoriańska sukienka dla Pullip/Obitsu
Dawno już nie było na blogu żadnego wykroju. Czas to nadrobić. Dziś sukienka, która już kilkakrotnie gościła w różnych postach. Tak mi do Iwanki pasuje, że odkąd ją uszyłam i ubrałam lalkę, to jeszcze jej nie ściągałam. Pod znakiem zapytania staje szycie innych ciuszków dla Pullipanny. Chyba muszę sobie po prostu sprawić kolejną dyniogłówkę;)
Iwanka dorobiła się trzech nowych par butów. Para, którą dziś prezentuje, idealnie uzupełnia rzeczoną wiktoriańską sukienkę. Brakuje już tylko jednego - bawełnianych cienkich skarpeteczek wykończonych koronką. Niestety jeszcze nie trafiłam na odpowiedni materiał.
Wróćmy jednak do wiktoriańskiej sukienki w zestawie z pantalonami. Tak się prezentuje na modelce.
Akcesoria Barbie 2015 - Make-up
Okres nielalkowania niespodziewanie dla mnie bardzo się wydłużył. Próbowałam się pocieszać lalkowymi akcesoriami. Na chwilę poprawiły mi humor nowe butki dla Iwanki, niestety nieskutecznie. Fakt, że akcesoria, które dziś wam pokażę, przeleżały w szufladzie ponad trzy tygodnie nieotwarte też o czymś świadczy.
Jak zwykle z głębi przepaści pozwoliło mi się wydobyć szycie. Tworzenie czegoś z niczego ma w sobie coś magicznego, pozwala nadać nowy sens temu co robimy. Tak było i tym razem. W końcu zebrałam się w sobie na tyle, że udało mi się zrobić kilka zdjęć. Och, jak dobrze wrócić do lalkowania:)
Barbie Fashionistas 2015 Kayla/Lea
Idąc za ciosem pokażę wam dziś kolejną sztywną fashionistkę o wdzięcznej buźce. To mold który bardzo chciałam mieć w swojej kolekcji. Buziak Kayla/Lea pojawił się na rynku w 2002 roku niejako w dwóch wersjach. W wersji standardowej przedstawiał Kaylę - przyjaciółkę Barbie o latynoskich rysach twarzy, tymczasem w wersji skośnookiej - Leę, dziewczynę o azjatyckich korzeniach. Po więcej informacji zapraszam na stronę Kattisdolls, która jest rewelacyjnym źródłem informacji na temat moldów baśkowych.
Tymczasem jednak wróćmy do mojej nowej lokatorki, której Mattel nie raczył obdarzyć żadnym imieniem, choć niektórych sieciach handlowych jest sprzedawana jako Summer. Oficjalnie jednak imienia nie posiada. U mnie została Laną.
Królowa Kier
Dzisiejszy ranek powitał mnie mgliście. Na termometrze 14 stopni. No cóż...Cudowna pogoda. Mgła orzeźwiająca i inspirująca. Idealna pogoda by obfocić nowe wcielenie Belli Twilight. Wampirza wegetarianka miała strasznie nudną stylizację. Skórzana kurtka nie uratowała sytuacji. Mam nadzieję, że jej nowe wcielenie wam się spodoba...
Przyznam szczerze, że jak zaczynałam szycie nie miałam koncepcji. Samo jakoś tak wyszło...













