Kto lubi prezenty niespodzianki?

. .
Kto lubi prezenty niespodzianki? Ja  napewno! Dlatego niezmiernie ucieszyła mnie przesyłka, którą jakiś czas temu otrzymałam od Kornelii. W przesyłce biżuteryjne cudeńka, które zostaną przedstawione przez Mię, Nati i April.


Spotkanie po latach

. .
Znowu zniknęłam na dłuższą chwilę, ale wciągnęły mnie przygotowania do ślubu mojego brata. Wiecie jak lubię DIY, więc nie mogłam się nie zaangażować. Proces przygotowań wciągnął mnie jak tornado zabierając większość wolnego czasu. Dopiero teraz dwa tygodnie przed ślubem mam trochę luzu. Na szczęście ze wszystkim zdążyliśmy. :)

W miniony weekend udało mi się nawet zrobić kilka lalkowych zdjęć, które dziś wam zaprezentuję. Główna bohaterka Aurelia trafiła do mnie od Rudego Królika. A zdjęcia powstały, żeby mogła się pochwalić nową sukieneczką pięknie podkreślającą jej kolor włosów. Bo każdy powód jest dobry ! :)



Organizacja

. .
Dziś post z trochę innej beczki. W ostatnim czasie musiałam trochę przeorganizować swoje życie także pod względem rzeczowym, żeby zmieścić się w jednym pokoju. Postanowiłam, że pokażę wam jak ogarnęłam w swojej przestrzeni lalkowe przydasie.

Poniżej dwie komódki z biedronki - w lewej są przede wszystkim lalkowe ubranka. Jedną szufladę przeznaczyłam na klej na gorąco i inne tego typu rzeczy. W prawej komódce trzymam nici, włóczki koronki, guziki, koraliki, zamki, rzepy i inne akcesoria do szycia. Małe pudełko z przodu kryje wszystkie kable, ładowarki itp, ponieważ komódki służą również za nocny stolik.


Little Kingdom Merida

. .
Jak ja dawno nie kupiłam żadnej lalki. Dawno oj dawno. Od listopada. To dla mnie wieczność. 
Dzięki Rudemu Królikowi wczoraj nastąpił przełom. Wspólna wyprawa po sklepach musiała się skończyć czymś lalkowym. Empik miał 50% zniżki na Meridę (cena po przecenie nadal wysoka jak na takie maleństwo, ale to niby zestaw powiększony...).

Merida jaka jest - każdy widzi - ruda, energiczna i zbuntowana.


Toaletka Mii

. .
Cieszę się, że nadal do mnie zaglądacie. Ciepłe słowa pod ostatnim postem to miód dla mojej duszy. Równie mocno cieszą mnie zapytania od osób, które znam osobiście, a które śledzą mojego bloga. A że w ostatnim czasie natknęłam się w Pepco na zestaw naklejkowych lusterek, moja wena wróciła do życia i powstała toaletka dla Mii oraz kilka innych drobiazgów do jej sypialni.

Zapraszam więc do lektury krótkiej fotoopowieści.

Jak zrobić dywan dla lalki

. .
Obiecałam wam ten tutek tak dawno, że wstyd mi było pokazywać się bez niego. Ale o to jestem i tutek razem ze mną. Mam nadzieję, że wam się spodoba tym bardziej, że wyplecionych dywaników można również używać jako podkładek pod kubki.

Zrobienie takiego dywanika wymaga sporo czasu, ale nie jest trudne. Przy dobrym filmie (może dwóch filmach) dywanik można wypleść w jeden wieczór. A krosno wystarczy zrobić jeden raz.


Świąteczna opowieść

. .
Ostatnie trzy dni intensywnie pracowałam nad dzisiejszym postem. Udało mi się zrealizować kilka pomysłów, na które wcześniej nie miałam czasu. Nie jest może idealnie, ale mam nadzieję że poczujecie świąteczną atmosferę. Uszyłam wszystkie sweterki, ten dla Mii ręcznie, pozostałe trzy na maszynie. Zmontowałam lampki i stoliczek, no i zrewitalizowałam skórzaną kanapę, która z powodu wady konstrukcyjnej straciła jakiś czas temu nogi. Staję się mistrzem w szyciu sweterków ze skarpetek, chyba trzeba się będzie pokusić o jakiś tutorial. Ale najpierw obiecane dywaniki.

Dość gadania - zapraszam do lektury.
 

Misiaki i inne pluszaki

. .
Planowałam napisać o mojej rodzince pluszowych misiów od tak dawna, że większość z was nie była jeszcze wówczas czytelnikami mojego bloga. Od tego czasu misowa rodzinka powiększyła się o dwa małe szkraby. Jednak to zupełnie co innego natchnęło mnie do opisania ich dzisiaj. Stali się pretekstem, by pokazać wam egzemplarze, które zostały mi sprezentowane, przez dwie przemiłe osoby, ale za nim przejdziemy do deseru - najpierw danie główne.


Dzień jak co dzień

. .
Niemal pięć lat prowadzenia bloga i setki napisanych postów, sprawiają, że człowiek musi się pięć razy zastanowić co wpisać w tytule. A i tak kończy się zazwyczaj na pomocy Wujka Gógla. Niestety mam manię powtarzania tych samych historii, wątków i tytułów... Więc także dzisiejszy brzmi znajomo... Cóż ja poradzę, że poranki są tak inspirujące...

Już od dawna marzyło mi się, żeby przesadzić Mię na bardziej ruchome ciałko. Irytowała mnie trochę za krótka szyja w jej firmowym wydaniu (miała drobniejsze ciałko niż tradycyjne belly button). I oto wreszcie jest i zachwyca mnie pod każdym względem!