Monster High: Abbey Bominable

. .
Zasadniczo nie miałam w planie kupowania kolejnej lalki w tym miesiącu, ale wyprzedaż w realu mnie skusiła i tak trafiła do mnie Abbey. Zasadniczo nie brałam jej pod uwagę myśląc o kolejnej potencjalnej mieszkance, ale w moim Realu wybór był nie wielki (same Operetty i Lagoony). Do Abbey zachęciły mnie zasadniczo ładne butki i fakt, że była  pierwszą monsterką, którą ubierałam.


Moja Abbey pochodzi z serii City of Scaris (pol. Zwiedzanie Upioryża) i należy do tańszej linii lalek (w zestawie nie ma np stojaka).


Z tyłu pudełka znajdują się podobizny innych lalek z tej serii. Muszę przyznać, że urzekła mnie Ghoulia. Żałuję, że nie była dostępna bo jest czarująca.


Oczywiście Abbey również nie można odmówić uroku. Jej uroda jest delikatna, a makijaż stonowany. Za to we włosach ma różowe i niebieskie pasemka.


Ubranie jak przystało na tanią linię  jest skromne i składa się z prostej sukienki na jedno ramię. Niestety sukienka ta została źle uszyta i z tyłu jedna strona jest dłuższa od drugiej. Dodatki są bardzo przyjemne. Torebka jest bardzo elegancka i dobrze wykonana, a butki są śliczne.


Mnie się najbardziej podoba biżuteria (zwłaszcza fakt, że po obu stronach kolczyki wyglądają identycznie, co nie jest normą w przypadku Abbey).


Razem z lalką nabyłam ten oto zestaw ubrankowy, w skład którego wchodzą buty, sukienka, torebka i naszyjnik:



A o to i ten sam zestaw na lalce:


Lalka dostała na imię Jenny. Obecnie próbuje się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu:)

Ja muszę pomyśleć o jakichś ubrankach dla niej, ale najpierw pewien projekt.

Do zobaczenia:)

Nowości w lalkowym salonie

. .
Zapalenie oskrzeli wycisnęło ze mnie wszelkie siły żywotne. Cały tydzień spędziłam w łóżku pod kołderką popijając soki owocowe. W związku z tym moje plany obfocenia parki od Simby spełzły na panewce. Ale obiecuję, że w najbliższym czasie podejmę się tego zadania, bo kilka osób wyraziło zainteresowanie zawartością ubranek;)

W międzyczasie pracowałam nad wymarzoną kanapą do mojego lalkowego saloniku. Muszę przyznać, że szycie było bolesne... Czarna skórka, którą zdobyłam, okazała się być dość twarda, a ponieważ szyję ręcznie, to ostro pokaleczyłam sobie ręce, ale...było warto.




Co prawda nie jestem jeszcze do końca zadowolona z nóżek (zrobiłam je ze szpilek i koralików, bo chwilowo nie mam materiału by zrobić takie nóżki jakie chciałam. Generalne założenie udało się jednak zrealizować, jest to prosta nowoczesna kanapa, która pasuje do mojej wizji tego pokoju. 





Przy okazji zmuszona byłam wymienić dekorację okienną. Klasyczna firanka nie pasowała do tak nowoczesnego wnętrza. Wydaje mi się, że "drewniane" żaluzje o wiele lepiej spełniają to zadanie. Z założenia miały się dać ściągać, ale mechanizm wymaga jeszcze dopracowania. 




Moje lalki jeszcze chętniej przesiadują w ulepszonym salonie. Przy okazji Lotka prezentuje jedną z par butów odkupionych od Ani z bloga DollSecondHand. Ania sprezentowała nam przy okazji dwa śliczne naszyjniki, jeden z nich prezentuje na poniższym zdjęciu Raquelle:




Między tą parką zaiskrzyło już dość dawno, ale jakoś nie było okazji, żeby o tym wspomnieć:)




Obuwnicze zakupy zrobiliśmy także u Zyzki z bloga Dalmania. I teraz Jo może poszczycić się pięknymi sportowymi butkami oraz podarowaną przez Zyzkę bluzą. Z bluzą musiałam się trochę napracować, bo Jo jest mniej zginaczkowa niż pullip i nie ma wyciąganych łapek, ale było warto, bo ta bluza świetnie do niej pasuje. Niestety pullipowe pantofelki okazały się za małe na dość spore stópki, ale to nic straconego, bo butki pasują na inne wielkostope ciałka nastolatkowe.




Przewiduję jeszcze uzupełnienie saloniku o kilka drobiazgów, które ocieplą atmosferę takich jak np. dywanik lub inne dodatki.

Jestem ciekawa co myślicie o wprowadzonych przeze mnie zmianach. Czekam na wasze opinie:)

SIMBA: Steffi i Kevin - artykułowana parka

. .
Witajcie po dość długiej (jak na mnie) przerwie.Niby tydzień i trochę, ale mam wrażenie jakby minęły wieki. Niestety nie był to dla mnie najlepszy tydzień. Jak wspominałam - spędzałam swoje święta z rodzicami.W pierwszy dzień świąt rozłożyła mnie choroba, w związku z czym nie mogłam zrealizować swoich planów.

Najsmutniejszym  dla mnie skutkiem, był fakt, że ominęło mnie spotkanie lalkowe w Elblągu:(
Ale obiecuję, że następnym razem, nie dam się chorobie... Póki co, jestem na zwolnieniu, bo moje oskrzela dalej odmawiają współpracy:(



Moje złe samopoczucie było jednak świetnym pretekstem do zakupów lalkowych. Tym sposobem trafiła do mnie para lalek od Simby. 


Pierwsza z nich to Steffi i Psia mama z szczeniakami.


Na zdjęciu z tyłu pudełka lalka ma sportowe buty, w rzeczywistości miała sandałki na obcasie.


W skład zestawu wchodziła lalka, psia mama z otwieranym brzuszkiem, 4 szczeniaczki, dwie miski, butelka z mlekiem i legowisko. Zwierzaki urocze choć trochę toporne. Lalka, która otrzymała nowe imię - Lily, o wiele lepiej prezentuje się w ubrankach pożyczonych od inych lalek:


Zalety:
* pełna artykulacja lalki
* solidne ciałko
* duża ilość akcesoriów
* niska cena

Wady:
* Opalone ciałko o pomarańczowym odcieniu (kiepski kolor do przeszczepów)
* luźne kostki
* kiepska jakość ubranek
* rzadko rotowane włosy


Drugie zakupione pudełko zawierało Kevina - chłopaka Steffi:


Zasadniczo wolałabym bruneta, ale akurat nie był dostępny, ale jestem zadowolona, że zdecydowałam się na jego zakup. A brunet jeszcze kiedyś do mnie trafi:)


Kevin ma świetnie artykułowane ciałko, zwłaszcza gdy porównamy go z Kenem Fashonistas. 
Ale o tym opowiem wam przy kolejnym spotkaniu.


Dla mnie największym rozczarowaniem było ubranko Kevina, które jest koszmarnie uszyte. Zewsząd wyłaziły nitki, a spodnie mają totalnie spaczony tył, przez co spadają, na szczęście ubranka mogę sobie uszyć sama.


Ubranko na tyle mnie zirytowało, że przebrałam lalka, od dziś noszącego imię Steven, w spodnie by me i koszulę Kena Fashionistas, która ledwie się dała dopiąć na klacie.

Zalety:
* Świetna artykulacja
* Solidne ciałko
* Niska cena

Wady:
* Luźne kostki
* Ubranka kiepskiej jakości 

 Lily i Steven stanowią świetną parę. Kto wie, może będzie z tego ślub?

 



Zagościła u nas Lalka Przechodzona

. .
Kiedy w Sylwestra odkryłam paczkowe awizo w swojej skrzynce trochę się zdziwiłam, nic ostatnio nie kupowałam, więc i przesyłki się nie spodziewałam.

A tu taka niespodzianka.

Musiałam oczywiście poczekać aż do dziś z odebraniem paczki, ale już goszczę ją u siebie i zamierzam dużo poupinać! Ale nie zdradzę wam szczegółów, jeno tyle, że będzie fantazyjnie!

A teraz już podzielę się z wami zawartością paczki:



Lalka, którą w świat posłał Dollbby. Jest to plażowa czekoladka będąca nie lada wyzwaniem, no nie tak łatwo ją obuć. Ale świetnie poradziła sobie z tym Pariflora fundując jej parę zgrabnych sandałków. Na jej blogu znajdziecie też dokładny opis poszczególnych etapów. Ja z racji późnej pory nie będę się nadto rozwodzić.





Lalka jest dla mnie totalnym odkryciem bo do tej pory nie miałam jeszcze w rękach żadnej ciemnoskórej lalki, podobnie jak nie miałam w rękach plażówki (Ich stopy są taa...aakie duże).

Zmieniając temat bardzo wam dziękuję za ciepłe słowa i życzenia pod poprzednim postem. Mój piesul ma się dziś już troszkę lepiej, ale wczoraj na spacerze z nim mało się nie popłakałam. Kiedy doszliśmy do miejsca, gdzie rzucono w niego petardą (a to najbliższe przejście koło naszego bloku) usiadł na chodniku i zaczął się trząść ze strachu. Wyglądał tak smutno i żałośnie.



Oczywiście nie pozwoliłam mu się zbyt długo bać. Obeszliśmy  ulicę i weszliśmy na to przejście od drugiej strony.  Przeszliśmy je ze 3 razy w tą i z powrotem, najpierw opornie a potem normalnie i już jest lepiej. W sobotę wyjeżdżamy do Tolkmicka, więc pies będzie mógł się wyszaleć i zapomnieć o stresujących chwilach.



Jako bonus mój piesul z ulubioną zabawką.

W tę noc Sylwestrową!

. .
W dniu dzisiejszym zamykamy kolejny rok naszego życia. Z mojego punktu widzenia ten rok był pełen zmian, nierzadko wiążących się ze stresem i smutkiem, ale również radością. W tym roku zmieniłam miejsce zamieszkania oraz miejsce pracy (choć nie samą pracę). Poznałam wiele nowych osób, odnowiłam kilka przyjaźni i kilka zaniedbałam.

Dowiedziałam się na kogo mogę liczyć w trudnych chwilach, a na kogo nie.

Bardzo owocny był ten rok pod względem lalkowym.

Na dzień dzisiejszy moja gromadka liczy 39 lalek różnego rodzaju. Kilku z nich nie miałam jeszcze okazji Wam pokazać, bo wymagają obszycia.

W tym roku napisałam 88 postów. Odwiedziliście mojego bloga ponad 30000 razy spędzając na stronie każdorazowo więcej niż 2 minuty. Najczęściej poszukiwanym przez Was hasłem jest słowo wykrój towarzyszące różnym rodzajom lalek (Ponad 500 wyszukań w ciągu roku).

W sumie odwiedziliście mojego bloga już 46953 razy.

Bardzo Wam za to dziękuję. 
Bez was to co robię nie miało by sensu...

Pozwolę sobie złożyć wam dziś noworoczne życzenia po lalkowemu:

W mieszkaniu Alex salon wysprzątany na błysk.


Przygotowano już kieliszki na noworoczny toast.



Lotka nerwowo poprawia jeszcze poduszki na kanapie.



A Alex zastanawia się czy o niczym nie zapomniała - trzeba jeszcze podać zapiekankę i talerzyki.



L: No to wszystko gotowe...
A: Na to wychodzi.

<Dzwonek u drzwi>


Hania: Cześć dziewczyny!


L: Hania, ależ szałowo wyglądasz.
H: Czasem trzeba:)


<Dzwonek do drzwi>
Jo: Hello laseczki!


L: Siadaj koło mnie Josie, musisz mi koniecznie opowiedzieć o Twojej ostatniej podróży...



A: Częstujcie się zapiekanką
J: Nie omieszkam, jestem głodna jak wilk!


Wybiła północ i nadszedł czas złożyć sobie życzenia delektując się lampką szampana.
A: To za Nowy Rok dziewczyny!



 Razem: Wszystkiego najlepszego!


Na koniec cała czwórka rzuciła się do okna oglądać kolorowe kwiaty na nocnym grudniowym niebie:



Życzenia w imieniu moich lalek złoży Alex:


A: Kochani czytelnicy naszego bloga, w tym Nowym 2014 Roku życzymy wam dużo zdrowia, spełnienia marzeń i wszystkiego lalkowego!

Ja przyłączam się do tych życzeń i uciekam podkręcić muzykę, żeby pies się nie stresował tak bardzo strzelaniem. Niestety od Świąt jest w ciągłym stresie bo na naszym osiedlu dzieciaki uważają za świetną rozrywkę rzucanie petardami hukowymi. Przedwczoraj gdy mój brat był na spacerze z psem ktoś rzucił w nich petardą. Od tego czasu musimy na siłę wynosić psa na dwór, bo zapiera się i sam nie chce zejść. 

O stopniu jego nerwów, świadczy fakt, że wczoraj wieczorem na dźwięk trzasku drzwi od samochodu dostał ataku paniki i próbował schować się w aptece całodobowej...

Dlatego dodatkowo życzę jeszcze waszym zwierzakom by tegoroczne fajerwerki były dla nich jak najmniej stresujące...

Szczęśliwego Nowego Roku!

Sukienka z raglanem dla Monster High

. .
Pierwsze Święta już za mną. Minęły w całkiem przyjemnej atmosferze, może dlatego, że  nie starałam się przesadnie. Przygotowałam tylko kilka prostych dań, które ku mojej radości bardzo wszystkim smakowały. Największym powodzeniem cieszyła się sałatka z kurczakiem i ananasem oraz łazanki:)
Prezenty były skromne ale kreatywne.

Muszę pamiętać, żeby zawsze stawiać sobie realne cele. W zeszłym roku zaszalałam i trochę mnie to przerosło. W tym roku było o niebo lepiej. Podobnie jest z szyciem - nie należy od razu porywać się na coś wielkiego. Warto najpierw potrenować na prostszym wykroju.

Propozycją takiego wykroju jest ta sukienka z raglanem. Jest to świetny wykrój zwłaszcza dla osób, które mają problem z wszywaniem rękawa. Ja pokochałam raglan dzięki Mikołajowej sukience. Dzisiaj chcę wam zaproponować podobną sukienkę dla lalek w rozmiarze Monster High.


Uwielbiam tę sukienkę przede wszystkim dlatego, że  w zależności od zastosowanych materiałów (grubości, elastyczności itd.) Można uzyskać zupełnie różne efekty.


Ta niebieska sukienka została uszyta z delikatnej, rozciągliwej dzianiny, która ładnie układa się na figurze lalki. Sukienkę w całości uszyłam z tej dzianiny, ściągacze również.


Sukienkę można również uszyć ze sztywnego materiału, używając elastycznego materiału jedynie na ściągacze. Ja postanowiłam uelastycznić także rękawy.


Zróżnicowanie tkanin pozwala uzyskać ciekawe efekty.


Można też uszyć cieplutką, zimową sukienkę z nieco grubszej dzianiny.


Im bardziej naciągniemy ściągacz przy dekolcie, tym ściślej będzie przylegał do szyi. Także im bardziej elastyczny będzie materiał, tym ściślej dekolt będzie przylegał.


Nie wrzucałam wykroju  na bloggera, bo zależało mi aby obrazek był w pełnym rozmiarze. Wykrój został rozmieszczony na kartce A4, dlatego po wydrukowaniu w tym formacie powinny być dobre proporcje ale dla pewności upewnijcie się, że  odcinki 5 cm rzeczywiście tyle mierzą. Linie ciągłe, to te po których powinny iść szwy. Przerywanymi liniami oznaczyłam zapas materiału na szwy. Osobiście wykrój wycinam bez tego zapasu a zapas na oko dorysowuję już na materiale.
Instrukcja uszycia sukienki z raglanem:

1.  Kroimy elementy wykroju w następujących ilościach:

1) Przód x1
2) Tył x2 (Części muszą być swoim lustrzanym odbiciem)
3) Rękaw x2
4) Pasek elastycznej tkaniny na ściągacz o wymiarach 2,5 na 20 cm.


2. Zszywamy rękawy z przodem sukienki wzdłuż ukośnych linii.

3. Przyszywamy części tyłu do rękawów.

4. Materiał na ściągacz składamy na pół tak, by uzyskać pasek o wymiarach 1,25 na 20 cm.

5. Przykładamy ściągacz do prawej strony górnej krawędzi sukienki i przyszywamy naciągając. Nadmiar ściągacza odcinamy. W ten sam sposób wykańczamy końce rękawów.

6. Zszywamy rękawy i boki sukienki.

7. Zszywamy tył sukienki od dołu do najszerszej części bioder.
8. Wykańczamy dół sukienki podwijając pod spód i przeszywając stębnówką.
9. Przymierzamy sukienkę lalce i podwijamy zapasy na zapięcie. Wykańczamy stębnówką.

10. Przyszywamy zatrzaski (ja użyłam dwóch) bądź rzepy.

I Voila!

Wasze potworzyce mogą się cieszyć przytulaśnymi sukienkami:)

Monster High dress how to sew jak szyć dla lalek