Święta spędzone w samotności z reguły nie smakują tak dobrze, jak w gronie bliskich i lubianych osób. Grono to nie musi być duże... Ot choćby jedna osoba...
Najtrudniej mają ludzie, którzy wyróżniają sięna tle otoczenia, wyglądem, pochodzeniem czy nawet światopoglądem. Co tu dużo mówić najczęściej mają pod górkę...
Dotyczy to także lalek. Niby wszystkie moje lalki to jedna wielka jedna rodzina, a jednak ta jedna jest nieco wyalienowana. Przez pochodzenie właśnie. Bycie córką potwora nie jest łatwe, nawet dla Lotki, która jest ze wszech miar przyjazną światu i radosną lalką. No ale cóż poradzić... Wyróżnia się...
Byłoby jej bardzo ciężko, gdyby nie jedna osoba...
Któż mógłby się zaprzyjaźnić z córką Upiora, jak nie dziewczyna wilkołaka i czarownica w jednym?
Tak, to właśnie niepokorna Alex okazała się być najlepszą towarzyszką dla Lotty.
Lotka przygotowała dla Alex niespodziankę - prezent, który będzie można otworzyć dopiero w Bożonarodzeniowy poranek.
Dziewczęta spędzają wigilijny poranek plotkując o chłopakach, ciuchach i magii.
Podziwiają też drzewko wyczarowane przez Alex, migoczące brokatem i magicznym pyłem.
Po chwili rozmowa znów zbacza na temat mody. Dziewczęta noszą ten sam rozmiar, więc często wymieniają się ciuchami. Za chwilę będzie trzeba zająć się obowiązkami, ale jeszcze parę minut mogą poplotkować bez wyrzutów sumienia.
Akcja dzieje się na tle mojej składanej dioramy. Ściany pomalowałam na biało, żeby lepiej odbijały światło i doświetlały zdjęcia. W przyszłości dodam jeszcze parę detali i może wymienię kanapę, ale jak na mój budżet jestem całkiem zadowolona:)
Do moich Świąt jeszcze dwa tygodnie, ale Wam już dziś życzę pogody ducha, radości życia, spełnienia marzeń (zwłaszcza lalkowych) i zdrowia, zdrowia przede wszystkim...




























