Barbie o moldzie Superstar

. .

 Idąc za ciosem postanowiłam kontynuować prezentację mojej kolekcji. Dzisiaj chciałabym pokazać lalki z moldem SuperStar. Nim jednak to zrobię - przed wami krótki rys historyczny.

 


 

Kelly i przyjaciele

. .

 

Strasznie nudno się zrobiło na blogu, postów mało i same recenzje. Pomyślałam, że będzie miło wrócić trochę do korzeni i przyjrzeć się całej mojej kolekcji. A ponieważ mam niezwykły sentyment do słodkich buziek - postanowiłam zacząć od Kelly i jej przyjaciół. Poprzeczkę postawiłam sobie  dość wysoko, bo postanowiłam też zidentyfikować bezimienne maluchy. Misji nie udało się zakończyć w pełni, ale większość słodziaków została zidentyfikowana.

Rainbow High Amaya Raine i Krystal Bailey

. .

Pisanie postów idzie mi opornie. Niniejszego posta pisałam na 6 rat. W tym tempie to nie skończę pisać o nowych lalkach wcześniej niż za trzy lata, dlatego te dwie koleżanki postanowiłam zaprezentować wspólnie.  Przed wami tęczowa Amaya Raine oraz fioletowa Krystal Bailey.

W pierwszej kolejności przyjrzymy się Amayi Raine - lalce o przepięknych tęczowych włosach i oczach chłodnych jak górskie jezioro.

Na stronie promującej serial i lalki Rainbow High opisano ją następująco:

Amaya Raine powróciła z tęczową fryzurą i nowym stylem. Od stóp do głów ubrana jest w tęczowe kolory. Ma wspaniałe rysy i piękne włosy. Jej ruchome ręce i nogi się zginają, więc można ją ustawiać w wiele modnych póz. Amaya ma 2 kompletne stroje do miksowania i dobierania odważnych, oszałamiających stylizacji. Amaya ma wyjątkowy styl, który polega na pokazywaniu jej wewnętrznego tęczowego nastroju. Ubierz ją w strój cheerleaderki, bluzę z kapturem, bluzkę i spódnicę, t-shirt, 2 pary szpilek i wiele więcej.*

 

Rainbow High Bella Parker

. .

            Witajcie kochani czytelnicy bloga. Wracam do was dziś z recenzją lalki, która trafiła do mnie pół roku temu jako prezent od narzeczonego i długo czekała na opisanie. Trafiły do mnie kolejne dwie lalki z serii Rainbow High, dlatego uznałam, że czas najwyższy przedstawić Bellę na blogu. Z drugiej strony dobrze, ze minęło tyle czasu, ponieważ moja euforia i stan zachwytu nieco opadł, więc mogę bardziej obiektywnie ją opisać i ocenić. Sesja robiona Belli była pierwszą po dłuższej przerwie i moje wyczucie ogólnofotograficzne bardzo zardzewiało, dlatego wybaczcie wszystkie niedoskonałości.

 Pierwsza seria lalek Rainbow High przestawiała podstawowe postaci linii w  głównej palecie tęczy. Jeśli chodzi o lalki z pierwszej serii przyglądałam się Ruby i Violet, ale ostatecznie nie zdecydowałam się na zakup, ceny w sklepach stacjonarnych skutecznie mnie zniechęciły. Mój narzeczony wiedział jednak, jak bardzo jestem ciekawa tych lalek i sprezentował mi Bellę Parker z drugiej serii. W między czasie wyszły kolejne serie wprowadzające dodatkowe postaci, jak również serie dodatkowe i jest wiele lalek, do których mocniej bije mi serce.

Lottie "Be kind"

. .
 Uwielbiam lalki dzieci o słodkich buźkach, dlatego o Lottie marzyłam od dawna. Zawsze jednak stopowała mnie cena. Sto złotych za basicową wersję lalki tej wielkości to w moim przekonaniu sporo.


Creatable World Fashionpacks

. .
Nie było mnie dawno. Niestety czasami nasze życie układa się inaczej niż zakładaliśmy. Nie zawsze są to złe rzeczy - po prostu inne. Ostatni rok wielu ludziom dał do wiwatu. Nie jestem wyjątkiem. Dużo się zdarzyło w tym czasie i dobrych i złych rzeczy i takich które ciężko przypisać do jednej kategorii. Do złych nie chcę wracać. A z tych pozostałych? Na pewno najbardziej zaprzątała moją głowę w czasie nieobecności przeprowadzka. Musiałam się urządzić na nowo, a to trochę jak urządzanie domku dla lalek, tylko dużo więcej kosztuje. W końcu jestem prawie na finishu. Jeszcze parę drobiazgów zostało. Jest w tym trochę ironii, bo wreszcie od roku mam wymarzoną witrynkę, która zabezpiecza lalki przed kurzem, ale nie miałam czasu się nimi zajmować.
 
Nie mogę powiedzieć, że w ogóle o nich nie myślałam, ale było to raczej z doskoku. Niemniej kilka egzemplarzy przybyło. Niestety cała twórczość kreatywna leżała odłogiem.

Dzisiaj wracam do was z recenzją fashion-packów od Creatable World. Nie umiem powiedzieć, czy z kolejnym postem wrócę jutro, za tydzień, czy pół roku, ale może to i lepiej, bo jak coś obiecuję, to zazwyczaj nie wychodzi 😋.

A więc do rzeczy - w tym tygodniu przypadkiem trafiłam na allegro na fashionpacki z Creatable World. Creatable World to seria lalek, które są mają neutralny malunek twarzy i są bez włosów. Dziecko może je dowolnie customizować dzięki ubrankom i perukom. Lalki są sprzedawane  w dużych zestawach z ubrankami i małych zestawach bez ubranek. Dodatkowo dostępne są zestawy ubranek czyli wspomniane fashionpacki. Ceny były bardzo atrakcyjne, dlatego  skorzystałam z okazji i zamówiłam. 


Jak zrobić kuchnię dla lalek w pudełku po butach?

. .
Co robić? Jak żyć w czasach pandemii? Dla mnie odpowiedzią jest DIY ( czyli szeroko pojęte rękodzieło). A moim najukochańszym rozdziałem DIY jest budowanie miniatur, dlatego postanowiłam odkurzyć mojego bloga i zaserwować wam cykl tutoriali na proste pomieszczenia dla lalek, które można zamknąć w pudełku i schować do szafy, kiedy nie będą potrzebne. Jednocześnie chcę, żeby te tutoriale były w miarę proste i wymagały tylko łatwo dostępnych materiałów. W ramach tego cyklu zaprezentowałam wam ostatnio jag zrobić koszyczki dla lalek. Ten tutorial znajdziecie TUTAJ.



Jak zrobić koszyk dla lalek

. .
Wiem, że święta już jutro, ale mimo to chcę się z wami podzielić moim sposobem na zrobienie koszyczków dla lalek. Na starcie powiem, że metoda nie jest moim pomysłem. Pierwotnie tą metodą robiłam kapelusze dla lalek i torby plażowe, zgodnie z tutorialem My Froggy Stuff, który znajdziecie TUTAJ. Ta metoda została przeze mnie zaadaptowana do polskich warunków (używany w filmie klej można znaleźć co prawda na aledrogo i w sklepach dla hobbystów, ale ja wolę bardziej dostępną w Polsce markę)  oraz moich preferencji w tym zakresie.

Wizarding World Ginny Weasley

. .
Tak jak ostatnio wspomniałam do mojej kolekcji dołączyła kolejna lalka z serii Wizarding World. Tym razem jest to Ginny Weasley. Choć posty dzieli stosunkowo krótki odstęp, to między  datami zakupu Hermione i Ginny jest roczna przepaść. W ciągu minionych dwóch lat przybyło mi co najmniej kilka lalek ( w tym nawet tzw. Św. Graale - czyli lalki, o których marzyłam, ale były wcześniej nieosiągalne). Większość z nich była używana i czeka na ogarnięcie. A że ogarnianie u mnie trwa...latami, to niestety jest jak jest.

Ale wróćmy do bohaterki dzisiejszego posta:

Wizarding World Ginny Weasley

Wizarding World Hermiona Granger

. .
Tego posta zaczęłam pisać dawno temu, niestety nie dane było mi go wówczas skończyć, ale mam nadzieję, ze recenzja tej lalki was zainteresuje😊.

***

Nigdy nie myślałam o sobie jako o Potteromaniaczce, ale chyba po trochu nią jestem. Książki czytałam wielokrotnie, oglądałam również filmy i nadal lubię do nich wracać. Zawsze też wzdychałam do lalkowych wydań związanych z tym uniwersum, ale jakoś do tej pory nie miałam szczęścia.

Polując ostatnio rok temu na amazonie na Mavis trafiłam na lalki z serii Wizarding World i przepadłam. Na razie trafiła do mnie tylko Hermiona, ale chciałabym mieć cała ekipę. Zobaczymy czy się uda. Pewnie nie, bo jak do tej pory chyba jeszcze żadnej linii nie uzbierałam w całości, ale można przecież marzyć prawda? (W między czasie pojawiła się u mnie kolejna postać, mam nadzieję, ze wkrótce ją zaprezentuję - o krok bliżej do całej serii)


Wakacje

. .
Wakacje...W wakacje tyle miałam zrobić w temacie lalkowym. Taki był plan, ale życie lubi pisać własne scenariusze. Ostatnie pół roku przeciekło mi między palcami. Od kwietnia do czerwca dwa popołudnia w tygodniu wypadły mi z życia, bo zapisałam się na kurs języka niemieckiego. Wkrótce przyszedł lipiec i wyczekiwany urlop. A wraz z urlopem nieoczekiwana niespodzianka - kupiłam swój pierwszy samochód - spełnienie marzeń.

Lipiec był pełen niespodzianek, niestety  nie wszystkie były przyjemne.W dniu kiedy znalazłam współkokatorkę na miejsce mojego brata, właściciel mieszkania poinformował mnie, że planuje je sprzedać. Wysiadł mi akumulator w aucie (nie pytajcie dlaczego...) i miałam wypadek na rowerze (na szczęście skończyło się na scentrowanych kołach i bólu nadgarstka). Czarny tydzień bez dwóch zdań. Nawet Facebook nie chciał współpracować i odrzucił kilka razy moje ogłoszenie o poszukiwaniu pokoju.

Tydzień później życie zrobiło obrót o 180% stopni. Właściciel zmienił zdanie co do mieszkania, wszystko inne też zaczęło się układać. Udało mi się nawet trochę odespać skrajne przemęczenie  (Pod koniec czerwca byłam w stanie zasnąć wszędzie i w każdych warunkach, teraz jest lepiej, ale i tak pisanie tego posta zajęło mi z 10 podejść, bo zasypiałam przy komputerze). Czasu na lalki wciąż mi brakuje, ale w trakcie urlopu udało mi się pstryknąć kilka plażowych fotek moim dziewczynom.