Ostatnio krążyłam na "lalkowym głodzie". Co prawda na początku maja kupiłam dwie lalki, ale z pewnych względów trafią do mnie dopiero na początku lipca. Ale nie zdradzę kto to. Mogę tylko powiedzieć, że jedna ma zielone oczy, a druga czarne włosy :)
Tak więc byłam na lalkowym głodzie. Wczoraj kupiłam parę gadżetów lalkowych przez internet, ale to nie zaspokoiło mojej potrzeby na rozpakowanie jakiejś lalki. Mało brakowało a kupiłabym Raquelle z pieskiem w Realu, ale postanowiłam być twarda...
Wieczorem chłopak powiedział, że powinnam sobie kupić tą lalkę, ale doszłam do wniosku, że są pilniejsze potrzeby typu buty, i zamiast kupić jedną parę kupiłam dwie. Ale nie mogłam sobie odmówić lalkowego zakupu. Odwiedziłam Smyka, gdzie znowu wpadła mi w ręce nieszczęsna Raquelle, ale mimo mojego zamiłowania do fioletu ponownie mnie nie przekonała.
Oko zawiesiłam jeszcze na Meyganie Broomstix, ale jej smykowa cena jest powalająca...Niemniej kiedyś powitam ją w swojej kolekcji. Uwielbiam szklane oczy u lalek od MGA.
I tym sposobem wpadłam na Evi Love. Zazwyczaj te laleczki nieszczególnie mnie ruszają, jednak seria rowerkowa już jakiś czas temu wpadła mi w oko. A w Smyku był upgrade rowerkowy z pieskiem na wózeczku. I tak zamiast Raquelle z psiakiem mam Lizzie z psem i krążownikiem szos na dodatek:)
A na koniec zdjęcie rodzinne (jak już wspominałam u mnie lalki bardzo szybko tworzą związki rodzinne;)) Oto Summer ze swoją córeczką Lizzie:
Jak wam sie podoba nowa mieszkanka mojej lalkowej gromadki?



